Lubczyk, żeń-szeń ostrygi – jak trafić do serca lubego

kakaoNajkrótsza droga do serca ukochanego wiedzie przez żołądek. Jednak nie wszystkie, nawet z sercem przygotowywane potrawy są w stanie rozpalić zmysły. No, chyba że „przemycimy” w nich miłosne substancje afrodyzjakami zwane. Skąd je wziąć? Rozejrzyjmy się uważnie po kuchni i ogrodzie.

Kakao w sypialni, lubczyk w ślubnym wianku
W najstarszych rzymskich przepisach na maści, nalewki i eliksiry miłosne figurował miód. Wierzono, że ów lepki i słodki przysmak przedłuża ich działanie, nadając przy tym moc sprawczą miłosnym zaklęciom. Jednak jako najsilniej działające Rzymianie sklasyfikowali ostrygi – jak bogini Wenus z morza pochodzące. Tymczasem Aztekowie nie znali lepszego afrodyzjaku nad kakao. Gdy ich król, Montezuma II wchodził do swego haremu, przynoszono mu do łoża złoty kielich z xocoatl. Zapisano, iż wypijając do 50 Filiżanek tegoż napoju, w ciągu jednej nocy doznawał cielesnych uciech z tylomaż kochankami. Sceptycy powiedzą –    przesada. Jakkolwiek było naprawdę, nie sposób zaprzeczyć miłosnym właściwościom kakao. Czemuż bowiem tak zachwycali się nim słynni kochankowie Casanova i markiz de Sade?

Ogromną moc miłosną przypisuje się egzotycznym przyprawom: imbirowi (drażniące działanie jego korzenia w mig rozpala ognie namiętności), żeń-szeniowi (dodaje wigoru wszystkim organom ciała, zwiększa żywotność i rozjaśnia duchową wrażliwość
–    tak już 5 tysięcy lat temu mówił chiński cesarz Szen Nung) oraz kardamonowi (zapieczony z jabłkami w cieście stopi serce kochanka!). A tymczasem to z korzenia naszego pospolitego lubczyka przygotowywano miłosny napój dla oblubieńców, świeże liście lubczyka panny wplatały do weselnych wianków, suszonymi żony zupy przyprawiały (jeszcze dziś w składzie niektórych płynnych przypraw do zup typu maggi znaleźć można lubczyk).

Marchew po hindusku ze szczyptą kardamonu
Dla pewności, po pachnącej lubczykiem zupie podajmy lubemu marchwiowo-kardamonowy deser wybuch uczuć gwarantujący. Jak przygotować ten hinduski specyfik? Na średnim ogniu zagotujmy szklankę mleka i 1/2 kg tartej marchwi, cały czas mieszając. Kiedy składniki zgęstnieją, dodajmy 10 dag brunatnego cukru, 3 dag masła i gotujmy, aż masa nabierze konsystencji chałwy. Wyłóżmy na talerzyk, przybierzmy migdałami i kardamonem.